Menu Zamknij

Baza paliw i smarów

Bazę paliwową zlokalizowaną w centralnej Polsce odwiedziliśmy kilka miesięcy temu, ale z racji później pory, a tym samym kiepskiego światła nawet nie publikowaliśmy materiału. Kilka dni temu odwiedziliśmy ponownie to miejsce. Niedziela, popołudnie – pierwsze co zwróciło naszą uwagę to podjeżdżający samochód. Myślimy… spacerowicze, grzybiarze… Idziemy! Kierujemy się do dogodnego wejścia. Wchodzimy! Okazuje się czwórka pasażerów pojazdu, który nas mijał również postanowiła odwiedzić cel naszej eksploracji. Cóż… dla każdego starczy miejsca…
Znamy już to miejsce bo pamięć po ostatniej wizycie jeszcze żywa mimo, że dzieli nasze szare komórki kilka miesięcy kwarantanny. Zaczynamy tak jak ostatnio od hali produkcyjnej, w której po przejęciu jednostki przez gminę istniała tam firma produkująca betonowe prefabrykaty do budowy domów jednorodzinnych.

No dobrze to może kilka słów o historii tego miejsca. Otóż pierwotnie była tu baza paliw i smarów Armii Radzieckiej, w której aż do 1996 roku stacjonowało Wojsko Polskie, które ochraniało obiekt. Oczywiście ciut wcześniej bo na początku lat 90’ Polskę opuścili Rosjanie i w zasadzie obiekt ten już nie był potrzebny.
Do bazy przywożono koleją paliwo i transportowano je rurociągiem do zbiorników zakopanych w lesie. Zakopanych było ponoć nawet 400 zbiorników z paliwem. Część rurociągu po zakończeniu wyładunku paliw demontowano, aby nie zwracał uwagi pasażerów przejeżdżających pociągów. Po rurociągu jak i zbiornikach nie ma już śladu.

Obiekt oczywiście był ściśle tajny i nikt postronny nie miał tam wstępu. Z uwagi na lokalizację było to strategiczne miejsce w razie wojny dla ewentualnego zaopatrywania w paliwo wojsk nacierających na wschód.

Wracając do naszej „wycieczki”. Jesteśmy w hali produkcyjnej. Ta nie istniała kiedy stacjonowało tu wojsko. Hala jest w zasadzie pusta… Jest tam tylko albo aż suwnica na którą udało się wejść a także urządzenie do produkcji prefabrykatów. Na zewnątrz stoi wzorcowy budynek zbudowany z prefabrykatów. Wstępu do środka nie ma. Zresztą wszystko co tam się znajduje widać przez okna wiec żadna strata.

W kolejnym budynku spotkaliśmy kolejną grupę osób. Zagadaliśmy z ciekawości. Okazało się że pojawił się w mediach artykuł o tym miejscu. Niestety w treści zdradzono lokalizację tego miejsca i sądząc po obecnym stanie technicznym obiektu przewalają się tam już tłumy zwłaszcza lokalsów. Podczas naszego 2 godzinnego spaceru spotkaliśmy chyba ponad 10 osób.

Dobrze, wróćmy jednak do sedna. We wspominanym budynku, który za „czasów wojskowych” pełnił prawdopodobnie funkcję garażu i warsztatu można znaleźć sporo elementów, które pozostały po czasach funkcjonowania firmy budowlanej. Jest tam też urządzenie do odlewania betonowych studzienek albo rur.

Dalej mamy jeszcze dwa duże budynki. Jeden to zapewne sztab, drugi to koszary. Ten pierwszy ze sporą ilością pozostałości, mebli, dokumentów i śmieci które pozostały po działalności firmy. I tu ciekawostka bo oprócz standardowej grabieży czy wandalizmu „pseudourbexowiczy” widać jakby porządki. Być może ktoś to kupił albo przejął? W drugim budynku w tym w którym prawdopodobnie były koszary jest pusto. Niektóre ściany wyburzone. Ciekawostką są piwnice i toalety z zachowanymi kibelkami „na Małysza”.

Jest jeszcze stróżówka, portiernia która przy poprzedniej naszej wizycie była zamknięta. Jest w „świetnym” stanie bo chyba najdłużej była zamknięta. Mnóstwo pozostałości po życiu pracownikach firmy budowlanej.
Na terenie obiektu są dwa naziemne schrony o znikomej odporności. Jeden miał obudowę górniczą (chyba ŁP). Pozostały tylko dwa przęsła więc nie radzę tam wchodzić.

Drugi schron jest betonowy. W środku mnóstwo pustych pojemników z gazem.
Jest też trzeci podziemny z ławkami po bokach.
Są dwa obiekty elektryfikujące bazę. Jeden to stacja trafo albo bardziej rozdzielnia w której jest nowiutki licznik elektryczny. Oczywiście prąd jest. Drugi to chyba stacja trafo i akumulatorownia oraz być może agregatownia. Zachowały się szafy elektryczne. Z ciekawostek znajdują się tam trzy butelki z płynem do konserwacji krwi. Ciekawy to płyn bo po co najmniej kilku miesiącach nie wywietrzał ani o kroplę.

Na niemal całym terenie znajdują się setki łusek 5.56 IVI. Sądzę po tym oraz po taśmach z napisem pobliskiej jednostki wojskowej komandosów, że mieli tam jakieś ćwiczenia w przeciągu ostatnich miesięcy. Ciekawe jest również wycięcie krzaków porastających wejścia do budynków.

A najciekawsze są całkiem świeże lampy drogowe z zasilaniem fotowoltaicznym. To chyba ewidentny powód aby twierdzić, że obiekt może wkrótce przestać być opuszczony.
Nam udało się zobaczyć go jakiś czas temu kiedy jeszcze mało kto o tym miejscu wiedział.

Redaktor
Author: Redaktor

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.