Menu Zamknij

Schron TOPL Katowice

Miejsce znane już od kilku lat, ale dopiero niedawno udało nam się je zwiedzić.
Dlaczego nazwaliśmy go „białym”? Powód prozaiczny. Otóż jak widać na zdjęciach niemal wszystko pokryte jest warstwą grzyba i pleśni, która z uwagi na wybitną wilgoć we wnętrzu rozpanoszyła się tu na każdym elemencie wyposażenia obiektu.
Czekacie na jakąś historię obiektu? No cóż, tym razem jej nie dostaniecie gdyż w zasadzie każde informacje mogłyby wskazywać na lokalizację tego obiektu, a taką perełkę moim zdaniem trzeba chronić. Na szczęście miejsce, w którym znajduje się ten schron nie jest opuszczone, więc chociaż złomiarze mają tutaj trudniejszy dostęp. Grzyb myślę, że również ochroni tych co by chcieli wynieść jakąś pamiątkę z tego miejsca.
A propos wyposażenia… Może nie jest unikatowe, ale próżno szukać niektórych elementów w innych tego typu obiektach. W zasadzie pełna wentylacja, centrale telefoniczne czy choćby telefony robią niesamowite wrażenie. Sądząc po datach na tabliczkach znamionowych wskazujących na początek istnienia tego obiektu (początek lat 60-tych), można domniemywać iż są oryginalne. Biorąc pod uwagę iż obiekt ten nigdy nie został „użyty”, można wnioskować, że większość to stan fabryczny 🙂 Rzadko zdarza się w schronach znaleźć wyposażenie zapasowe typu filtry do oczyszczania powietrza czy maski przeciwgazowe. W tym schronie mamy ich pod dostatkiem.
W schronach z tamtego okresu, w zasadzie każde pomieszczenie jest przewidywalne. Tutaj podobnie – można znaleźć filtro-wentylatornię, magazyny na żywność, pomieszczenia telekomunikacyjne, akumulatorownie itp. Co ciekawe w tym obiekcie nie znajdziecie agregatorni czy zbiorników z paliwem czy wodą. Nie wiem jak do tego stanu rzeczy ma się założenie, że obiekt ten miał chronić obsługę obiektu aż przez dwa tygodnie. Trudno mi w to uwierzyć zwłaszcza, że byłem w znacznie potężniejszych i lepiej wyposażonych obiektach, których czas całkowitego odcięcia od świata liczył kilka dni. Gdzie jest ogrzewanie (tak, są kaloryfery ale gdzie jest „ciepłownia”?), gdzie są agregaty i gdzie paliwo do nich? Gdzie woda? Można by tak wymieniać… Może coś pominąłem i jestem w błędzie aczkolwiek mam wrażenie, że obiekt zwiedziłem kompleksowo.
Ten schron jak i wiele podobnych miał śluzę dekontaminacyjną z prysznicem oraz przebieralnią przez, którą mieli przechodzić pracownicy wchodzący do wnętrza po powrocie ze skażonej powierzchni. Oczywiście było też przejście z pominięciem dekontaminacji używane w czasie „pokoju”.
Warto wspomnieć o części telekomunikacyjnej bo ta robi największe wrażenie. Centrala telefoniczna, telefony, urządzenia pomiarowe i zasilające to nie lada gratka dla fana historycznych rozwiązań telekomunikacyjnych. Są też dwa pomieszczenia z kabinami dla telefonistek. Jest to niezwykłe miejsce. Na aparatach telefonicznych znajdują się opisy miejsc, z którymi był bezpośredni kontakt telefoniczny. Na ścianach niektórych pomieszczeń znajdują się tablice do nanoszenia planów działania. Perełką jest pokój ze szklaną tablicą z konturem mapy Polski i województwa. Na ścianach znajdziemy zsynchronizowane zegary, które dziś w większości wskazują tą samą godzinę. Na ścianach zamontowano lampy wskazujące najpewniej tryb pracy schronu (otwarty, zamknięty, półzamknięty) lub rodzaj alarmu. Trudno oceniać nie znając dokładnego kontekstu. Schron wyposażono również w głośniki do informowaniu personelu. Na około 500 metrach kwadratowych mogło przebywać aż ponad 400 osób (wartości zaokrąglone). Na zewnątrz znajduje się kilka czepni powietrza oraz jedno wyjście ewakuacyjne.
Aby nie spoilować więcej szczegółów myślę że na tym zakończymy prezentację tego miejsca.

« z 2 »
Redaktor
Author: Redaktor

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.